poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 7


czytasz = komentujesz





***

Leżałam na czymś twardym, ale tylko nogami i pośladkami. Moje plecy były uniesione, a głowę ktoś podtrzymywał delikatnymi dłońmi. Czy żyję? To było pierwsze pytanie jaki sobie zadałam. Głosy wokół mnie były głośne i wyraźnie spanikowane. Ale jeden z nich był nad moją głowa. Drżał i szeptał do mojego ucha.. Lily obudź się to nie jest zabawne! Posłuchałam cudownego głosu i powoli otworzyłam powieki. Było kolorowo, a ścianę zdobiły malunki kwiatów rozrastających się nawet po suficie. Stoliki były w kształcie kwiatów,a krzesła pomalowane na zielono. Było bardzo kolorowo. Uśmiechnęłam się na ten widok.
-Lily?-zerknęłam w bok na osobę która mnie trzymała. Był to Justin. Jego piękne tęczówki znów zabłysły kolorem brązu wymieszanego ze złotem. W nich tańczyły iskierki nadziei. Mogłabym na nie patrzeć cały dzień.
-Justin twoje oczy...-pogładziłam jego policzek. Nie wiem czemu to robiłam. Chyba byłam jeszcze otumaniona. Justin się uśmiechnął tak uroczo, że myślałam, ze znów zemdleję. Obraz miałam już ostry, ale słuch zawadzał,a w skroniach czułam ból. Momentalnie usiadłam i chwyciłam się za głowę. Syknęłam.
-Lily co się dzieje!-powiedział spanikowany gwiazdor. Pokręciłam przecząco głową. Idiotka! Nie zna cię czemu miałby ci pomóc? Myślisz, że mu na tobie zależy? Nikt cię nie kocha, nikt za tobą nie tęskni! Głupia podświadomość. Przybyła razem z depresją. Była częścią mojego dołka psychicznego. Ale prawda była taka, ze jest częścią mnie czyli tak naprawdę w głębi duszy to ja tak myślę. Nie doceniam siebie, tego co mam, bo nie mam nic. A może tylko mi się tak wydaje?
-Moja głowa.-ponownie syknęłam. Chłopak powiedział do kogoś,aby poszedł po pomoc. Chwilę potem znów odpłynęłam. Nie wiem co się działo, ale ból był przeszywający. Nie mogłam skupić się na jednej myśli... 

***

Czasem zastanawiam się jak jest tam. Właśnie tam. Niektórzy mówią niebo i piekło. Ciekawe czy to tak jest. Może niebo i piekło to tylko mityczne miejsca. A jeśli po śmierci po prostu zaczynamy od nowa? Charakter, gesty, wygląd są podobne, ale pamięć się resetuje? W niektórych chwilach myślałam, ze niebo polega na tym, że zasypiamy i śnimy o cudownych chwilach, rzeczach i sytuacjach, a piekło to najskrytsze koszmary. A jeśli nigdy nie zdamy sobie sprawy z tego, że nie żyjemy i będziemy chodzić po świecie i myśleć, że wszyscy nas ignorują. A może niektórzy ludzie nas otaczający, to duchy? Wydaje mi się tez, ze śmierć nie przychodzi naturalnie...moim zdaniem są to stworzenia we wcieleniu ludzi, którzy obserwują nas i sami decydują kiedy nadejdzie na nas czas i zabiorą nasza dusze, a ciało zabierze ze sobą ziemia...

A jednak nie. Żyje. Już od paru minut, a może godziny, leżę na łóżku. Tak mi się wydaje. W moich nozdrzach czuję zapach odkażaczy i apteki. Czułam się dobrze, a nawet lepiej więc bez przeszkód otworzyłam oczu. Jenak po chwili je zamknęłam. Światło było białe i bardzo rażące. Przyłożyłam ręce do twarzy,a raczej próbowałam, bo ktoś jedną trzymał. Ponowiłam próbę i otworzyłam oczy, tym razem mrugając. Przede mną siedziała uśmiechająca się postać. Mimo, że była niewyraźna od razy stwierdziłam, że to Justin.

czytasz = komentujesz


2 komentarze: