czytasz = komentujesz
I teraz zrozumiałam.
Zrobił to specjalnie. Chciał to ze mnie wyciągnąć. A ja mu
powiedziałam. Powiedziałam mu o mojej tajemnicy. Moi rodzice
wiedzieli, ale nigdy nie poruszali tego tematu. Udawali, że wszystko
jest w porządku, oszukiwali sami siebie. Nigdy ze mną o tym nie
rozmawiali, nie wspierali. Uznali to za zamknięty temat. Tak nie
było. Dla mnie nadal trwa i będzie trwał do końca. To nie oni są
chorzy, tylko ja. Ja odczuwam ten cholerny ból i cierpienie. Żyję
ze świadomością śmierci.
Wstałam i wybiegłam.
Chciałam jak najszybciej znaleźć się w „moim” pokoju. Ukryć
się przed wszystkim. Tych ludzi jest za dużo. Wydaje mi się, że
kiedy wybiegłam każdy wzrok był skierowany na mnie. Łzy leciały
po moich szczupłych polikach i zamazywały mi obraz. Nawet nie byłam
pewna czy biegnę w dobrą stronę. Po prostu uciekałam. Uciekałam
przed Danem, odpowiedzią, konsekwencjami i...prawdą. A jaka jest
prawda? Jestem nic nie wartą wywłoką, która tylko zajmuje miejsce
innym.
Mijałam wszelkie drzwi z napisami. Nawet nie chciało mi się ich czytać. Oczywiście musiałam na kogoś wpaść. Byłam lekko zaskoczona osobą znajdującą się naprzeciw. Otarłam mokrą ciecz, która zamazywała mi wszystko. Kobieta uśmiechnęło się do mnie z miną która mówiła wiele. Martwiła się i chciała pomóc, mimo że nie wiedziała o co chodzi. Kiedy się na nią patrzyło.. było pewne, ze można jej ufać i podarować wszystkie tajemnice.
Mijałam wszelkie drzwi z napisami. Nawet nie chciało mi się ich czytać. Oczywiście musiałam na kogoś wpaść. Byłam lekko zaskoczona osobą znajdującą się naprzeciw. Otarłam mokrą ciecz, która zamazywała mi wszystko. Kobieta uśmiechnęło się do mnie z miną która mówiła wiele. Martwiła się i chciała pomóc, mimo że nie wiedziała o co chodzi. Kiedy się na nią patrzyło.. było pewne, ze można jej ufać i podarować wszystkie tajemnice.
Podała mi rękę, a ja z
lekkim zawahaniem ją chwyciłam. Te same piękne oczy co pierwszego
dnia. Teraz nadal były szczęśliwe, ale szczęście wymieszało się
z opiekuńczością. Przyciągnęła mnie do siebie i pozwoliła
zrobić to czego nigdy nie mogłam. Wypłakać się komuś na
ramieniu. Zdawała mi się bliższa niż rodzina, dom czy cokolwiek
na świecie...
***
Czułam się świetnie.
Życie we mnie wróciło, ale świat lekko nabrał barw. Uczucie
tego, że komuś zależy i się martwi. Dotąd mi nie znane, a jak
cudowne. Mimo, iż wiedziałam, że to złe, pozwoliłam do siebie
dotrzeć. Pani Helena, była kobietą z kosmosu. Mądra, kochana i z
ogromnym poczuciem humoru. Była stonowana, ale nie przesadzajmy. Po
prostu idealna.
-I tak po prostu dała mu
pani kosza?- starsza kobieta właśnie opowiadała o pierwszych
zalotach jej świętej pamięci męża.
-No przecież kochana
mówię. Przyszedł po mój balkon i zaczął mówić. Jak na tamte
czasy był bardzo pomysłowy. Nauczyć się wiersza z „Romeo i
Julia”. Ale cóż nie myślałam wtedy, że zakocham się w tym
niegrzecznym chłopcu.-pokręciła głową z aprobatą. Była taka
pełna życia i nadziei. Wydawała się gotowa przyjąć każdy cios
„na klatę”. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Widać było,
ze wspomina.-Ohh brak mi tego staruszka i jego wybryków. Nawet kiedy
był już w dosyć popisowym wieku wywijał jak szalony. Kochana
jakbyś zobaczyła go na naszym ślubie. A moja suknia. Czysta klasa.
Jedna z najlepszych na rynku. Odkładał na nią sporo czasu. Ile bym,
dała by wrócić do tamtych lat...- zrobiło mi się przykro.
Przytuliłam piękną panią Helenę dając jej otuchy. Wiedziałam jak to jest nie mieć oparcia, ale ona nie zasługiwała na to.
-Na pewno stoi gdzieś
obok i się do pani uśmiecha, śmiejąc się z pani
wspomnień.-zapewniłam ją, a ona pocałowała mnie w czoła jak
rodzoną wnuczkę i posłała szczery uśmiech.
-Dziecko... gdyby każda
młodzież była tak cudowna jak ty. Szczera i uprzejma. Jesteś
cudowną osobą i nie zapominaj o tym. Nie powinnaś zatracać się w
swojej samotności. Wiem, ze pewnie cię to zdenerwuje, ale świat
stoi przed tobą otworem. To co, ze masz tą cholerną chorobę.
Ciesz się póki możesz. Zdziwisz się ile cię ominęło kiedy
siedziałaś w swoich czterech ścianach. A jeśli chodzi o Justina.
Nie ma sensu nikogo odpychać. Jeśli będzie cierpiał po twoim
odejściu to znaczy, ze bardzo mu zależało i myślę, że będziecie
wspaniałymi przyjaciółmi.
czytasz = komentujesz
