niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 3

  

czytasz = komentujesz


Oczami Lily

Chodzę tu jak samotna dusza od parunastu minut. Ręce bolą mnie od noszenia walizek. Przemieszczam się pomiędzy szaro-zielonymi korytarzami i szukam pokoju numer 18. Ręce mnie rozbolały. Byłam obok krzeseł na których wcześniej siedział chłopak, lecz go już nie było. Ale ty głupia mogłaś się spytać! Tylko, że ja najpierw robię, a potem myślę. Zjechałam plecami po ścianie i schowałam głowę między kolanami. Nie płakałam, tylko myślałam. Zawsze w tej pozycji wszystko przychodzi mi łatwiej. Właśnie szedł jakiś starszy pan w dziwnej czapce i koziej brodzie. Na końcu długich włosów miał przyczepione koraliki. Na sobie miał zapiętą pod samą szyję szara koszulę i beżowe spodnie. Wyglądał jak jakiś...hipis. Teraz, albo nigdy!Wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do mężczyzny. Jak mam w zwyczaju kiedy się denerwuję naciągnęłam rękawy bluzy na palce i zacisnęłam pięści.

-Wie pan gdzie jest pokój numer osiemnaście?-wzrok miałam wlepiony w podłogę. Gorzej będzie jeśli facet okaże się kompletnym szaleńcem i mnie wyśmieje.
-A panienka nie ma na imię Lily Gonzales?-pokiwałam nerwowo głową.-Jestem Dan. Dan Miler. Jestem twoim takim...opiekunem. Będziesz miała ze mną i paroma innymi osobami spotkania raz dziennie. Zaprowadzę cię do pokoju.-wciąż się uśmiechał. Już wiem jaki to typ. To rodzaj człowieka, który wszędzie widzi coś pozytywnego. Nie przejmuję cie problemami, a jeśli tak to stara się o nich zapomnieć i rozwiązać je przez zabawę. Wydaję mu się, że każdy będzie go lubić. I zazwyczaj tak jest. Osobiście całkiem lubię takie osoby. Często można znaleźć u nich wsparcie.-Jesteś małomówna. Ciesz się chwilą.-Nachylił mi się do ucha.-Zbieraj punkty.
-Jakie..-odkaszlnęłam, bo od niemówienia mój głos przypominał szept.-Jakie punkty?
-Dostajesz je za bycie optymistą, uczestniczenie w zajęciach dodatkowych i takie tam.-powiedział głos obok mnie. Odwróciłam powoli głowę i zobaczyłam samego Justina.
-Odezwałeś się no proszę.-wykrzyknął Dan.-Wiedziałem, że znudzi ci się milczenie całymi dniami.
-Nie milczałem...-jego wzrok był pusty kiedy patrzył w stronę mężczyzny. Jego piękne karmelowe tęczówki,- Matko o czym ty myślisz Lily?! -Wpatrywały się tępo w Dona. Wyglądał jak wrak człowieka, zarost z około 5 dni, blady z podkrążonymi oczami. Czy ja też tak wyglądam. Spojrzałam na swoje ubrania. Były sprane i pogniecione. Nie byłam fanką zakupów. Moje trampki.. noszę je już sporo, choć mam ich w domu wiele.
-Śpiew w sumie nie zalicza się do mowy...ale cóż może w końcu odezwiesz się na zajęciach.
-Nie wymagaj za dużo.-Justin prawie niezauważalnie uniósł kąciki swoich ust do góry, jednak ja zawsze zwracam na to uwagę.

czytasz = komentujesz




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz